Kiedy ultraszeroki kąt to za mało… Z pomocą przychodzą rybie oczy. W określonych scenariuszach możemy nie oczekiwać rektalinearnego odwzorowania a dramatyzmu kolistych zniekształceń i jeszcze większej szerokości. W przypadku kołowego fisheye’a Sigmy możemy na to liczyć, jest tak szeroko, że zwykle trzeba uważać żeby nie ująć w kadrze swoich stóp.

BUDOWA

Mamy tu do czynienia z niemłodą już konstrukcją, ale też taką, którą trudno będzie przebić pod katem jakości wykonania. Całość jest w pełni metalowa i dość masywna, choć na pewno nie ciężka – obiektyw ważny około 400 g. Gumowany jest pierścień manualnego ustawiania ostrości a przed nim znajduje się skala głębi ostrości dla aż czterech przysłon. Przednia soczewka jest, jak można było oczekiwać dość znacznie wypukła i ze względu na kąt widzenia nie chroni jej żadna osłona (poza tą do nałożenia gdy nie fotografujemy). Interesującym i przydatnym dodatkiem konstrukcyjnym jest mocowanie filtrów żelowych po stronie bagnetu – to właściwie jedyna sensowna metoda na wykorzystanie np. filtrów szarych. Estetycznie obiektyw koresponduje z designem linii EX, oferując matowe, jakby gumowane lakierowanie.

SIGMA 8/F3.5 EX DG Fisheye

 

JAKOŚĆ OBRAZU

Koło obrazowania tego obiektywu ma średnicę równą niemal całemu krótszemu bokowi pełnej klatki, dlatego im większą rozdzielczość oferuje nasza matryca, tym pewnie sens zastosowania takiego obiektywu będzie większy. Nie można określić rozdzielczości tego obiektywu jako wybitnej, ale z całą pewnością jest on używalny od pełnej przysłony i zwłaszcza w centrum kadru jakość jest naprawdę przyzwoita, zwłaszcza po lekkim przymknięciu.

 

SIGMA 8/F3.5 EX DG Fisheye

 

WADY OPTYCZNE

Klasyfikacja wad optycznych w przypadku cyrkularnego fisheye’a jest trudniejsza niż w przypadku obiektywów, których obszar obrazowania wypełnia całą klatkę małoobrazkowego formatu. Na pewno trudno dostrzec tutaj winietowanie – nie licząc oczywiście ogromnego czarnego pola na którym nie ma obrazu. Łatwo zauważalna jest również aberracja chromatyczna, zwłaszcza na brzegach rejestrowanego obrazu, można ją jednak skutecznie usunąć jednym kliknięciem w Lightroomie. Trudno też liczyć, że obiektyw z tak odsłoniętą przednią soczewką będzie sobie świetnie radził z odblaskami, choć mogę stwierdzić, że nawet w pełnym słońcu, ze źródłem światła w kadrze obiektyw potrafił zaskoczyć mnie mocno na plus pod tym względem.

SIGMA 8/F3.5 EX DG Fisheye

AUTOFOCUS

Ponad 10 lat temu ultradźwiękowe ustawianie ostrości nie było taką oczywistością, której oczekujemy właściwie we wszystkich obiektywach z autofocusem. Tutaj za ostrzenie odpowiada klasyczny mechanizm uruchamiany tzw. śrubokrętem z aparatu. Jest on głośniejszy od silnika ultradźwiękowego, ale działa naprawdę sprawnie i nie myli się. Tym bardziej, że mając do czynienia z fisheye’em prawie zawsze wszystko znajduje się w obszarze ostrości.

 

PODSUMOWANIE

Naprawdę niewiele jest obiektywów tego typu na rynku i choć trzeba być fanem specyficznej estetyki obrazowania, żeby w pełni wykorzystać Sigmę 8 mm, to naprawdę warto spróbować – nie tylko ograniczając się do kołowego obszaru obrazowania, ale nawet skorygować tę przepastną szerokość do wypełnienia całej klatki, efekt jest imponujący w swoim przerysowaniu, choć musimy się liczyć z dodatkowym spadkiem jakości w rogach kadru. Oprócz ujęć architektury czy wnętrz Sigma może okazać się zaskakująco użyteczna w dramatycznej makrofotografii.

Podziel się tym wpisem

Komentarze