Szpulki po niciach, gumki od bielizny, plastikowe rurki czy kawałki zardzewiałego drutu – z takich przedmiotów Miroslav Tichỳ budował swoje przedziwne aparaty fotograficzne, którymi następnie fotografował z ukrycia kobiety. Przez ponad 30 lat…

„Jeśli chcesz być sławny, musisz postarać się o najgorszy aparat fotograficzny, jaki tylko istnieje! Wszystko musisz robić gorzej od innych  - Miroslav Tichỳ.

Słowa ekscentrycznego fotografa Miroslava Tichego okazały się prorocze. Chociaż za swojego długiego życia artysta nigdy nie zaznał przyjemności sławy, pieniędzy i sukcesu. Urodził się w 1926 roku na Morawach.  Wrodzone zdolności plastyczne umożliwiły mu rozpoczęcie nauki na Akademii Sztuk Pięknych w Pradze.  Brał udział w wystawach prezentując swoje interesujące prace malarskie. Dużo rysował. Stylistycznie lubił nawiązywać do aktualnych, światowych trendów. Głównym temat jego prac były postacie kobiet.

Aparat Miroslava Tichego własnej produkcji. Foto Roman Buxbaum

Jeden z aparatów fotograficznych wykonanych przez Miroslava Tichego. Foto - Fundacja Romana Buxbauma.

 

Załamanie nerwowe spowodowane przejęciem władzy w Czechosłowacji przez komunistów oraz problemy osobiste zadecydowały o przerwaniu nauki na praskiej uczelni. Tichỳ wrócił do Kyjowa, rodzinnego miasteczka na Morawach gdzie rozpoczął żywot artystycznego pustelnika. Był postacią dziwną, ulokowaną na społecznym marginesie. Często był zatrzymywany przez policję, raz wylądował w więzieniu, spędzał tygodnie w zakładzie psychiatrycznym. Odziany w długi płaszcz i połatany sweter, w długiej brodzie i włosach przechadzał się godzinami po ulicach. Zbierał po śmietnikach niepotrzebne przedmioty takie jak szpulki po niciach, kawałki poskręcanego drutu, plastikowe rurki, połamane okulary czy dna od butelek. Następnie konstruował z nich aparaty fotograficzne. I to takie, które działały!

Podobnie jak we wcześniejszych pracach plastycznych, głównym tematem jego osobliwych zdjęć były kobiety. Miroslav Tichỳ zakradał się w pobliże miejskiej pływalni czy parku i siedząc godzinami w krzakach czekał na właściwy moment na najlepsze ujęcie. Jednak jego fotografie roznegliżowanych, bądź całkowicie ubranych kobiet pozbawione są wulgarności i dosłowności, których moglibyśmy się spodziewać po ekscentrycznym podglądaczu. Efektem ubogich środków technicznych była wyjątkową atmosfera dyskretnego, niedopowiedzianego erotyzmu.

Fotograf tworzył po jednej odbitce posługując się własnoręcznie skonstruowanym powiększalnikiem. Wielokrotnie rysował na poplamionych, podrapanych fotografiach, malował kolorowymi farbami lub tuszem, a następnie oprawiał w ramkę. Nigdy nie prezentował swoich zdjęć i nigdy ich nie sprzedawał. Czasami dawał w prezencie swoim sąsiadom i nielicznym przyjaciołom.  Przez ponad 40 lat był całkowitym outsiderem funkcjonującym poza ramami życia społecznego i artystycznego.

 

 

Foto Miroslav Tichỳ. Fundacja Romana Buxmana.

 

Dopiero w 2004 roku -  dzięki staraniom mecenasa sztuki Romana Buxbauma - odbyła się pierwsza autorska wystawa w Tichego w Zurichu. Przez kolejne lata jego osobliwa twórczość pokazywana była w wielu miejscach na świecie wzbudzając ogromne zainteresowanie i osiągając wysokie ceny na aukcjach sztuki. Do końca życia artysta nie przejawił większego zainteresowania swoim sukcesem. Zmarł w Pradze, 12 kwietnia 2011 roku, w wieku 85 lat.

 

                                                                                                                          Jan Czuchaj

Podziel się tym wpisem

Komentarze